W poszukiwaniu źródeł Czarnej Hańczy

Przemierzam Czarna Hańczę kajakiem, na piechotę, rowerem wzdłuż brzegów, czy brodząc jej nurtem. Unoszę się w górę, by z lotu ptaka z zachwytem obserwować i fotografować największą rzekę Suwalszczyzny.

Czytając różne publikacje, w których pisano o rzece, okazywało się, że dokładnie nie wiadomo gdzie znajdują się jej źródła. Podawano różne dane dotyczące długości Czarnej Hańczy: 139 km, 142 km lub 147 km (w granicach Polski 108, 115, 117 km). Pisano, iż bieg swój zaczyna kilka lub kilkanaście kilometrów od jez. Hańcza, i że fizjografowie do dziś jednoznacznie nie określili źródeł tej rzeki. Niektóre przewodniki podają, że swój początek Czarna Hańcza bierze w jeziorze Jegliniszki, w innych wskazywano na okolice jeziora Klinek (lub wsi Okliny), czy też upatrywano źródeł u podnóża Góry Rowelskiej. W publikacjach publikacjach XIX i początku XX wieku pisano również iż Czarna Hańcza rozpoczyna bieg swój z jez. Hańcza.

 

Zadałem sobie pytanie. Gdzie tak naprawdę znajdują się obecnie źródła Czarnej Hańczy? Jak wygląda początek rzeki? Czy potwierdzą się dane z którejś publikacji?

Wraz z mym przyjacielem Arturem Zdanio z Suwałk, wyruszyliśmy na poszukiwanie źródeł Czarnej Hańczy. Zaopatrzyliśmy się w mapy w skali 1:50 000. Pierwsza to mapa topograficzna Polski (kwadratu 215.1 Przerośl-Osada) wydana w 1991 r. Druga to mapa Suwalski Park Krajobrazowy i okolice (mapa turystyczna).

Naszą wędrówkę rozpoczęliśmy 16.08.2005 r. z północnego brzegu jez. Hańcza obok ruin dworu Stara Hańcza. Przy ujściu do jeziora, rzeka jest głęboka do kolan, przezroczysta, zimna, a na dnie leżą małe kawałki trzcin i gałązek. Całe dno ugina się pod ciężarem człowieka. Idziemy w kierunku północnym pod prąd rzeki. Kilkadziesiąt metrów od jeziora znajduje się mały drewniany mostek. Około 100 m dalej droga, rzeka płynie przez betonową rurę. Od tego miejsca przez 2-2,5 km do okolic wsi Kłajpeda rzeka płynie naturalnym korytem z zakrętami, co kilka metrów (głęb. 0,5-1m, szer. 2-2,5m). Na tym odcinku przedzieramy się przez gąszcza krzewów i powalone (przez bobry) drzewa. Leżące pnie w nurcie powodują, iż przez 500m towarzyszy nam szum przelewającej się wody, która ma żelazistą barwę.

Na wysokości wsi Kłajpeda z lewej zaczynają się łąki, z prawej las mieszany, a rzeka została zmeliorowana. Za to pięknie widać pradolinę Czarnej Hańczy. Kawałek dalej zaczynają się duże rozlewiska i trzcinowiska z brzozami, olchami. Teren ten zasiedlony został przez bobry, zauważyłem duże żeremie, choć może być ich więcej.

Wiosną ten fragment Czarnej Hańczy mogłem oglądać z lotu ptaka. Teraz przyglądam się z ziemi.

 

Po rozmowie w gospodarstwie (we wsi Kłajpeda) odnajdujemy „przejście przez rzekę”. Wygląda na to, że na topograficznej mapie przejście zaznaczono błędnie. Przechodzimy w bród (woda po kolana). Rolnicy w najwęższym odcinku usypali bród z kamieni, by można było przejechać ciągnikiem. Była też kładka z desek, lecz zmyła ją woda. Idziemy na północ wysokim prawym brzegiem wzdłuż rozlewisk zmeliorowanej rzeki. Bobry, które się tu osiedliły poprzegradzały tamami rzekę-rów odtwarzając istniejące tu niegdyś rozlewisko. Dochodzimy do betonowego mostku we wsi Dziadówek. Idziemy kilka godzin, a Czarna Hańcza dalej zmeliorowana, o brązowym kolorze wody płynie na granicy lasu olchowego olchowego łąki (szer.1,5m, głęb. 1-1,2m). Około 500 m dalej z lewej strony dochodzi do „rzeki” rowek melioracyjny, który niesie niewiele wody z jez. Dziadówek. Kierujemy się dalej na północ i aż do jez. Jegliniszki rzeka płynie przez łąki i niewielkie zakrzaczenia ujęta w rów melioracyjny Z południowej części jez. Jegliniszki wypływa rów (szer.0,5-0,7m), który ok. 700m dalej wpada do Czarnej Hańczy. Mimo, że jest wąski to wyraźnie widać, że zasila rzekę wodą z jeziora. Jegliniszki położone na wysokości 232,8 m n. p. m. jest silnie zarastającym (eutroficznym) jeziorem o maksymalnej głębokości 2,4 m. Powierzchnia jeziora 17 ha, dług. 700 m, szer. 320 m. Jezioro położone jest w polodowcowej rynnie, która rozszerza się wraz z Czarną Hańczą w kierunku południowym. Nocujemy na najwyższym wzgórzu przy północno-wschodniej strony jeziora. Wstajemy wcześniej rano, by oglądnąć wschód słońca i mgły powoli odkrywające jezioro i wyspę. Z brzegu jeziora przez kilometr wędrujemy szlakiem turystycznym (na zachód), by dojść do mostku, a właściwie rury pod drogą we wsi Sześciwłóki. Stąd na południe rzeka zmeliorowana, lecz na północ od drogi jest to naturalny odcinek Czarnej Hańczy. Jesteśmy zaskoczeni. Na odcinku 1,5 km toczy z szumem wodę potok górski. Płynie on w dolinie i widać wyraźnie duży spadek. Rzeka ma sporo kamieni w swym nurcie (szer. 1-1,2 m, głęb. do 0,5 m). Nieopodal drogi kilka wierzb rosnących przy rzece. Po 1,5 km rzeka została ponownie zmeliorowana, by uzyskać obok niewielkie skrawki łąk. Idziemy wysoczyzną podziwiając przez kolejne 2,5 km głęboko wciętą w teren dolinę Czarnej Hańczy. Na dnie nitka srebrzącej się w słońcu wody. Rzeczkę przecina ścieżka, dalej z prawej niewielki dopływ. Kolejny kilometr do drogi w Oklinach rzeka płynie w postaci rowu 1,5-2 m szerokości. Przecinamy asfalt i idziemy dalej wzdłuż zmeliorowanych, prostych odcinków rzeki. Kilkaset metrów dalej dochodzimy do mostku na żwirowej drodze (wiodącej od Oklin do wsi Mauda). Nieopodal mostku zniszczona tama bobrowa, a dalej widoczny podmokły teren zagospodarowany przez bobry. Ludzie mieszkający obok zapytani czy wiedzą jak się nazywa ten ciek wodny w ich wsi odpowiadali: „rowek, moja rzeczka, Czarna Hańcza”. Wędrujemy dalej, lecz teraz w kierunku południowym, przez łąki wzdłuż rzeki w postaci rowku (szer. 0,3-0,5 m i głęb. ok. 0,5-1 m). Co jakiś czas niewielkie zakrzaczenia wierzb. Po ok. 1,5-2 km Czarna Hańcza to już tylko strużka. Teren lekko się wznosi, aż do rury pod żwirową drogą (między Oklinami, a wsią Użmauda). Na mapach Czarna Hańcza zaczyna się przy tej drodze, lecz nie łączy się z ciekiem za drogą, choć w rzeczywistości leci mały strumień wody, więc uznajemy ciągłość rzeki (sprawdzałem to miejsce w maju 2006 r., woda płynęła). Idziemy dalej. Strużka staje się rowem (do 0,5 m głęb.) płynie w pobliżu drogi asfaltowej. Z lewej strony dopływa ciek niosąc nieco wody. Około 2 km od rury dochodzimy do bagna porośniętego gęstwiną olch, wierzb, brzóz i osik. Pełno tu dziur i oczek wypełnionych ciemną wodą. Widzę stare zgryzy bobrowe. Obchodzimy wokół tą podmokłość podmokłość po jej drugiej stronie znajduje się mały ciek (rowek)- okresowy jak sądzę, prowadzący do oczka wodnego lub stawu przy ruinach we wsi Antosin. Oglądamy je dokładniej. Są to fundamenty i fragmenty ścian z kamienia 4 budynków oraz kamienna piwnica. Pozostałości domu mieszkalnego mają schody betonowo-kamienne. Obok słup elektryczny z gniazdem bocianim. Są to ruiny dworu. Ruiny otoczone są oczkami wodnymi, które dawniej były połączone i otaczały z trzech stron dwór. Wygląda na to, że na zastany stan wody (17.08.2005 r.), właściwie te oczka wody i podmokłość wcześniej są źródłami czy lepiej rzec miejscem początku Czarnej Hańczy.

Znaleźliśmy się ok. 2,5 km od jez. Hańcza.

Nurtuje mnie niewiadoma. Kto i kiedy zbudował ten dwór? Kto w nim żył? Jakie były losy mieszkańców tego miejsca w czasie obu wojen? Co się stało z mieszkańcami dworu po wojnie? Jak wówczas wyglądała najbliższa okolica? Czy istnieją może jakieś fotografie tego miejsca ?

Pytania czekają na odpowiedź.